Design jako choroba zakaźna.

Cześć Jestem Asia, mam dwójkę wspaniałych dzieci, chłopca 5 lat, dziewczynkę lat 7 i męża, bez którego moje remontowe hobby nie miałoby racji bytu. Na potrzeby tego projektu blogowego będę nazywała go „On”, ale o genezie tego określenia będzie w osobnym wpisie.

Na co dzień pracuję w biurze  finansowym jednej z większych polskich korporacji, a moja praca nie ma nic wspólnego z budowlanką, czy choćby wnętrzarstwem. Po prostu absolutnie nic. To co robię po godzinach to moje hobby. W szale, zapamiętale jak narkoman na głodzie wyszukuję, co by tu można było i komu wyremontować. Poszukuję celów mojej remontowej fascynacji jak pies gończy poszukuje zbiegów. Nie ma zmiłuj, nikt kto trafi w zasięg mojego radaru mi nie umknie.

Niektóre osoby, jeśli nawet decydują się na remont, czy nowy wystrój wnętrz,  zazwyczaj po zakończeniu tego całego mozolnego procesu, są wyczerpane i przysięgają, że już nigdy tego więcej nie zrobią, a przynajmniej nie w przeciągu najbliższych 10 lat. Ja działam inaczej. Zazwyczaj jeszcze przed postawieniem ostatniego bibelotu na przysłowiowym kominku, mam już w głowie plan gdzie następnego dnia zacznę cały proces od początku. Czytaj dalej Design jako choroba zakaźna.